Wakacje

wczasy, wakacje, urlop

Obrzędy i zwyczaje ludności

24 sierpień 2011r.

Z rybacką tradycją związane były niektóre obrzędy i zwyczaje, z których część obserwowano jeszcze pod koniec lat dwudziestych obecnego stulecia w Jastarni. Na przykład: w poniedziałek po niedzieli zapustnej zbierały się maśzoperie w domach szyprów. Odbywało się tzw. stelowanie laskornów, czyli zestawianie niewodu łososiowego z części przechowywanych przez maszopów. Trwało to do wtorku. Gdy niewód zeszyto, przywiązywano go do sufitu i huśtano się na nim, by połowy były dobre. Obrządkowi temu towarzyszyły śpiewy i tańce. Tańczono m. in. charakterystyczny wiwat, który wykonywało dwóch maszopów, każdy z pełnym kuflem piwa. Bezpośrednio z połowami związane były następujące przesądy: gdy przez niewód przejdzie zamężna kobieta albo z prawej strony rybaka idącego z siecią do morza przebiegnie zając lub zakracze wrona ? zły to omen. Natomiast, aby zapewnić maszoperii dobre połowy łososi niewodem, maszopi kładli złowione ryby na piasku pyszczkami w stronę lądu. Niestety, skłonność rybaków do przesądów bywała i przyczyną tragedii. W Chałupach jeszcze w 1836 r. pławiono czarownicę. Oskarżona o czary przez podejrzanego przybłędę wdowa Ceynowina poniosła śmierć w wodach zatoki. Jastarniańskim smakołykiem wielkanocnym było jeszcze w okresie międzywojennym zasolone mięso wron złapanych podczas wielkiego postu, w tzw. klipse. Do dzisiaj w Jastarni w kultywujących tradycje rodzinach rybackich wieczerza wigilijna ma specyficzny charakter. Obowiązuje siedem dań rybnych. Dominują węgorze: wędzone, smażone, w galarecie, solone. Zwłaszcza ta ostatnia potrawa ma długą tradycję. Niegdyś solone węgorze otrzymywali maszopi z rąk żony szypra w Wigilię rano i zanosili je do swoich domów. Jeszcze do końca XIX w. rybacy kaszubscy na Półwyspie Helskim nie uznawali herbaty ani popularnego na Kaszubach kwaśnego mleka. Nie wynikało to jednak z jego braku, bowiem według danych z 1887 r. np. Jastarnia posiadała około 32 ha łąk i pastwisk, na których wypasano aż 85 krów. Mleko jednak przeznaczano wyłącznie dla małych dzieci. Niechęć dorosłych do kwaśnego mleka podyktowana była uprzedzeniem do wszystkiego, co typowe dla "kraju", do wszystkiego, co "gbur-skie". Kaszubscy mieszkańcy półwyspu od dawna są znani z umiłowania śpiewu. Świadczą o tym dwie relacje pochodzące z 2 poł. XIX w. Proboszcz jastarniański ks. Hieronim Gołębiewski pisał: "Śpiew ten trudno opisać (...). Grunt melodyi jest bardzo prosty, ale tyle doznaje troylów, tak się przenosi w terce, kwinty, septymy itd., tak nieraz rozlega się w 3, 4 lub 7 głosach, bez pauzy że na każdego robi wielkie wrażenie (...). Szczególniejszą odznaką śpiewu rybackiego jest rytm kołyszący, jakbyś w łodzi siedział rozkołysanej od falujących bałwanów (...). Piękność śpiewu rybackiego uwydatnia się tylko wtedy, kiedy sami bez organów śpiewają". Oskar Kolberg zamieścił w swej pracy relację nieznanego z nazwiska przyjaciela ks. Gołębiewskiego, który zachwycał się "rybackim śpiewem": "Jak czyste fale wód morskich bez przestanku się wznoszą i spuszczają, bez przerwy dążąc do brzegu, tak też śpiew z silnych wydobyty piersi, czasem 3, 4 i więcej głosami przy najakuratniejszym crescendo i decrescendo bez pauzy dąży silnym rytmem (nie taktem) do ? chwały Boskiej i zbawienia siebie i bliźniego".

ocena 3,9/5 (na podstawie 22 ocen)

Zarezerwuj wymażone wycieczki letnia porą.
historia, morze, Półwysep helski, Mierzeja Helska